Oprócz TULENIA i BUJANIA, ZABAWA jest niezbędna do prawidłowego rozwoju dzieci. To podczas pierwszych figli dziecko poznaje nie tylko swoje ciało ( rozwój małej i dużej motoryki ) ale także ma możliwość spędzić bardzo jakościowy czas z rodzicami, opiekunami.

Paweł Zawitkowski _ EKSPERT MAMISSIMY po raz kolejny udowadnia jak ważne jest przebywać z dzieckiem w umiejętny sposób, jak ważne jest uczestniczyć w zabawie dziecka lub bacznie obserwować samodzielne figle. Zwraca też uwagę kiedy zabawę powinno się przerwać aby powoli maluszka wyciszyć.

Zapraszamy do kolejnej odsłony NIEZBĘDNE DO ROZWOJU, gdzie Paweł Zawitkowski nie tylko podpowie w co i kiedy ale także czym się bawić 🙂 

 

Co najlepiej działa na zmysły tak małych dzieci: mocne kolory, dźwięki?
Paweł Zawitkowski: Dziecko, im mniejsze i bardziej niedojrzałe, tym bardziej to oczywiste – przetwarza swoje doświadczenia i bodźce płynące z otoczenia, wszystkimi zmysłami. Często opowiadamy, że słyszy skórą, widzi słuchając, smakuje patrząc 😊
W ogromnym stopniu to prawda.
Na początku, zanim dziecko wyspecjalizuje wszystkie mechanizmy analizy i przetwarzania bodźców, reaguje całym swym organizmem, wszystkimi zmysłami.
Tym bardziej, że – tak naprawdę – nie istnieją w przyrodzie bodźce zupełnie wyizolowane. Nawet jesli coś jest ciepłe, zmienia swój kolor, zapach.
Szczególnie dotyczy to bodźców generowanych przez osoby. A jeśli pomyślimy sobie o tym, w jaki sposób my sami reagujemy na dziecko, czy próbujemy mu coś przekazać, prawda o wielozmysłowości każdego zdarzenia staje się oczywista.
Kiedy pokazujemy książeczkę, pukamy w jej strony, odgrywamy scenki modelując głos, śpiewamy, zmieniamy pozycję, itd. Pokazując zabawki, opisujemy je, potrząsamy i uśmiechamy się do dziecka, dając mu do zrozumienia, że coś jest przyjazne lub nie.
W największym stopniu, najlepiej i najbardziej skutecznie wpływają na stan i zachowanie dziecka nasze emocje. Tym bardziej, że okazujemy je całym sobą: drżeniem i barwą głosu, napięciem mięśni, kolorem powłok skórnych, mimiką twarzy, ciepłem ciała, zachowaniem, nawet zapach naszego ciała zmienia się kiedy jesteśmy szczęśliwi, albo przeciwnie wkurzeni…
Najbardziej doskonałym i uniwersalnym zmysłem, który jest swego rodzaju podstawowym językiem komunikacji z noworodkiem i niemowlęciem, a jeśli tego nie zepsujemy – również u starszych dzieci – jest dotyk.
To dotyk, czucie powierzchowne, czucie głębokie, czucie ułożenia ciała w przestrzeni i na podłożu, w trakcie przenoszenia i ubierania, skóra i jej odczucia – są pierwotną i najdoskonalszą formą poznawania.
Dopiero w trakcie zdobywania kolejnych doświadczeń, następuje różnicowanie tych doświadczeń, bodźców i doskonalenie specjalizacji kolejnych zmysłów. Większość z nich, zaraz po urodzeniu, nie jest nawet wystarczająco dojrzała 😊
Więc, jeśli mamy odpowiedzieć na pytanie: „co działa najlepiej na zmysły dziecka?‘, odpowiedź oczywista i jedynie słuszna to: „wszystko“ 😊
Dlatego warto być szczególnie uważnym, nawet kiedy wykonujemy najprostsze czynności wokół dziecka. Ono wszystko i bezustannie analizuje, koduje, a od jakości, charakteru i organizacji tych doświadczeń zależy jakość jego rozwoju.
Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo 😊

Od kiedy możemy zacząć się bawić z maluszkiem ( 2 -3 miesiące, i dalej )?
 Paweł Zawitkowski: To zależy co nazwiemy zabawą.
Dla noworodka i niemowlęcia, w pierszych tygodniach i miesiącach jego życia, zabawą jest już żywa mimika twarzy rodziców, mruczenie i zabawa głosem, i generowanie dziwnych dźwięków, pieszczoty i dotyk dłoni, stóp, brzuszka, gmeranie we włosach, itd. Zabawą jest już pokazywanie książeczek, kąpiel, ubieranie i rozbieranie, nakładanie kremu lub oliwki.
Wszystko zależy jak te czynności potraktujemy i jak będziemy potrafili je wykorzystać…
Tak jak z jedzeniem. Można smakować, rozkoszować się teksturą dania i można je po prostu zeżreć.
Każda czynność, każdy kontakt, każdy komunikat może stać się zabawą.
To zależy tylko od nas.
Moim zdaniem, szkoda tracić życie, na niewykorzystane chwile, właśnie w trakcie ubierania, kąpieli, itp. czynności dnia codziennego.
A jeśli chodzi o zabawki zabawkami.
Przez pierwsze dwa-trzy miesiące główną „zabawką“ dla malca jest rodzic, cały i w każdym wymiarze 😊 Dopiero potem – i to też nie zawsze, z rodzicem zaczynają wygrywać zabawki, wiszące i te trzymane w rączkach.
Wniosek, bawić się każdy może, od początku 😊

Jakie zabawy są najlepsze dla tych najmniejszych 2-3 , 4- 6 miesięcy ?
Paweł Zawitkowski: To temat na kilkutomową książkę…
I to też zależy na co położymy w tej opowieści największy nacisk. Bardziej na ruch, czy zdolności manipulacyjne, czy doznania emocjonalne i poznawcze.
Specjalista zazwyczaj jest lekko bezbronny i zagubiony, kiedy ma odpowiedzieć w kilku zdaniach na tak zadane pytanie. Im ktoś mniej wie na temat rozwoju dziecka, tym łatwiej temat uprościć i skroić na miarę takiego wpisu.
Najłatwiej byłoby odpowiedzieć: Najlepszymi zabawami dla dziecka są takie, które są adekwatne do jego wieku, możliwości i preferencji, uwzględniają jego ograniczenia, odpowiadają na jego potrzeby i poziom zainteresowania, uwzględniając poziom jego umiejętności… 😊 Tym bardziej, że już u małych niemowląt, poziom tych umiejętności i zainteresowań jest skrajnie różny. Oczywiście to bardziej jest kwestią różnic osobniczych, a nie zakłóceń w rozwoju.
Ok., żeby nie pozostawiać Was bez niczego, kilka podpowiedzi. Ale z góry proszę o wyrozumiałość i wybaczenie strasznych, prymitywnych uproszczeń. Za mało miejsca i czasu…
Nie usłyszycie ode mnie opowieści o wadze zabaw „paluszkowych“ 😊 nuda… 😊
Może kilka ogólnych prawd, o których mało się mówi i pisze…
Zaczyna się od tego co się widzi, co się słyszy, co się czuje – i to bardziej chodzi o ciepło i dotyk, drżenie i napięcie, fakturę podłoża, naszych dłoni, naszego ciała, emocje, a nie skomplikowane doznania fizyczne i konstrukcje zabawkowe.
Jeśli chodzi o początek zabawy manipulacyjnej, zaczyna się od tego, że coś można dotknąć, potem pojawia się chwytanie, najpierw odruchowe, potem coraz bardziej skomplikowane, precyzyjne. Potem pojawia się uderzanie i skrobanie, potem przekładanie z jednej dłoni do drugiej, potem rozrywanie, uderzanie, rozwalanie. Potem dopiero porównywanie, próby dopasowania, układania i budowania. I to wszsytko na przestrzeni kilku, kilkunastu miesięcy.


Animowanie zabaw dla dziecka jest niczym innym, jak uważnym obserwowaniem jego preferencji, możliwości, ograniczeń i przestrzeni zaciekawienia. Dopiero potem, w miarę precyzyjne dostarczanie mu takich doznań i przedmiotów, które oczekiwania te zaspokajają.
Na każdym z tych etapów warto proponować coraz to nowe, ale też te, już niby przerobione zabawki. Bo na każdymn etapie, z każdej, nawet „starej“ zabawki, dziecko może wynieść coś nowego, znaleźć nowe zastosowanie.
W domach znajomych, naszych własnych, a najczęściej widać to w gabinetach terapeutów, nawet starsze (przedszkolne) dzieciaki z chęcią bawią się zabawkami, wydawałoby się, idealnymi dla niemowląt. Nie stawiajcie dziecka w trudnej sytuacji, nie zwracajcie mu na to uwagi, lekko dziwiąc się, że „przecież to zabawka dla dzidziusiów“… Doceńcie jego potrzeby i zainteresowanie.
Jeśli chodzi zaś o te najbardziej istotne potrzeby.
Najważniejsze w rozwoju dziecka są zabawy zabarwione emocjami. Tak samo tymi, wynikającymi z relacji między dzieckiem i rodzicami, czy osobą nim się opiekującą, rodzeństwem, itd., jak i tymi, wypływającymi z jego (dziecka) zainteresowania, a w efekcie, jego zaangażowania.
Polecam, jeśli już takie zainteresowanie i zaangażowanie widzimy, dziecku w zabawie nie przeszkadzać. Raczej ostrożnie asystować, a w razie potrzeby podsycać jego ciekawość i pomagać zgłębiac do dna zabawkę, zabawę, jego odczucia.
Definicją najlepszych zabaw w pierszych miesiącach życia jest poznawanie.
Poznawanie nowych faktur, kształtów, kolorów, zapachów, dźwięków, smaków, ciepła, setek cech przedmiotów, ich wzajemnych zależności. Doznawanie zmian pozycji, wsłuchiwanie się w emocje własne i otoczenia. Słowem, poznawanie całym sobą, wszystkimi zmysłami, w różnych kombinacjach osób, czasu, zależności, pozycji i przestrzeni.
Moglibyśmy zabrać się teraz za pisanie kolejnego podręcznika o zabawach i zabawkach dla niemowląt do 6 -go miesiąca życia, ale to w tych ramach nierealne, a poza tym, z zasady ograniczać będzie Waszą wyobraźnię.


Wyjaśnię Wam to na przykładzie moich odpowiedzi na częste pytania: „Jak mam ukoić, uspokoić, uśpić dziecko, które ciągle i z krzykiem wybudza się w nocy?“, albo „jak mam zareagować, kiedy moje dziecko mnie uderza?“.
„Jak?“ nie jest najważniejsze, a przynajmniej nie na pierwszym miejscu…
Pytaniem podstawowym jest „Dlaczego do tego doszło? Dlaczego niemowlę się wybudza? Dlaczego dziecko mnie bije?“.
I dopiero jeśli odpowiemy sobie jaka jest przyczyna, będziemy potrafili odpowiedzieć jak jej zaradzić, jak ją neutralizować. Czyli rozwiązujemy przyczynę problemu , a nie dławimy jego skutek.
Podobnie jest z odpowiedzią na pytanie „Jakie zabawy są najlepsze dla niemowlęcia 2, 3 4, 6 – cio miesięcznego?“.
Musiałbym poznać dzieciaka, poznać i ocenić możliwości i potencjał jego otoczenia. Doprecyzować wiek dziecka, preferencje, ograniczenia, temperament. Zadać sobie pytanie: Co je interesuje, co mu sprawia przyjemność, jakie ma możliwości, jakie ograniczenia, czy to lubi, czy nie, itd.
A potem odpowiem Wam na pytanie, „Jakie zabawy…“ 😊 A WY jak myślicie?

Co ze zmysłami malucha… Co zrobić aby nie przebodźcować ? Kiedy zabawę zakończyć?
Paweł Zawitkowski: W tym temacie wolę zaufać rodzicom. Mają co chwilę okazję i dostęp, na co dzień, do najlepszych danych o nastroju, stanie, poziomie zmęczenia, przespanych czy nie, nocach swoich dzieci. Ich przeżyciach związanych z chorobami, dolegliwościami typowymi dla ich wieku.
Mają okazję, by poznawać ich temperament, reaktywność, gotowość do nowych doświadczeń, zwyczajowy stopień zaangażowania w zabawach, kontaktach z innymi członkami rodziny.
Niemowlęta i starsze dzieci, szybko – swoim zachowaniem – komunikują nam jak wiele je kosztują nowe doświadczenia, zwykłe, codzienne przygody, obowiązki, czynności pielęgnacyjne, zabawy.
Codzienne doświadczenia dzieci są zadziwiająco powtarzalne. Po kilku tygodniach, miesiącach wspólnego życia, ich reakcje na konkretne osoby, zdarzenia, rytuały, codzienne czynności – w oczywisty sposób, stają się dla nas przewidywalne.
Jest jeden problem…
By nauczyć się czytać swoje dziecko i odpowiednio reagować, wpierw warto nauczyć się je słuchać i słyszeć jego komunikaty. Nie warto zaczynać od książek, podręczników, internetu.
Często namawiam rodziców do stosowania kilku zasad…
Kiedy dziecko zaczyna się prężyć, zmienia się na „zaniepokojoną“ jego mimika twarzy, zaczyna być niespokojne – od razu zmieniamy pozycję, odwracamy się od światła, dźwięku, koncentrujemy się na dziecku, przerywamy rozmowę, sugerujemy bliskim, by na chwilę przerwali zabawianie naszego malucha.


Po prostu przerywamy daną czynność i staramy się wygasić emocje dziecka. Niezależnie od tego, czego by nie dotyczyła dziecka i nasza aktywność… Przerywamy i swoim zachowaniem komunikujemy swoją gotowość do zmiany tej sytuacji.
To trudne, wiem…, i nie zawsze mozemy sobie na to pozwolić… Ale, czy na pewno? Czasem trzeba dziecko ubrać, ale – przyznacie, że łatwiej się je ubiera, kiedy jest spokojne. Może najpierw nakarmić, może kupić wygodniejsze ubranko, częściej dbać o nawilżenie jego skóry, itp. Czasem po prostu dzieciakowi jest zbyt gorąco, albo zbyt ciasno. Co zrobić? Przynajmniej starać się ograniczać takie sytuacje.
Tematów, trudnych sytuacji, zdarzeń, jest tak wiele, że nie da się opisać uniwersalnej reakcji na każde z nich…
Często, o trudach prostych czynności i obowiązków przekonujemy się dopiero, kiedy dziecko, nie doczekawszy się wcześniej odpowiedniej reakcji rodzica, doprowadza swoją reakcję do granic absurdu…
Pytanie tylko, czy to ono nakombinowało, czy MY…?
Dziecko jest bardziej bezbronne, niż my. Jeśli więc, mamy kłopoty, mierząc się codziennie z protestem, buntem malucha, itp., zastanówmy się, gdzie i kiedy my przoczyliśmy okazję do uniknięcia takich sytuacji.


Z drugiej strony, nie ma takiej możliwości i nie możemy oczekiwać, by nasze życie z dzieckiem było jedynie ciągiem cudownych i miłych chwil. Fikcja 😊
Fakt ten niezaprzeczalny, nie powinien usprawiedliwiać ograniczania starań, nie korzystania z okazji, by maksymalnie tym trudnym momentom przeciwdziałać.
Istotą jest uczenie się nawzajem, jak radzić sobie wspólnie w tych trudnych chwilach, jak rozwiązywać te, czasem absurdalne problemy, jak wygaszać emocje i jak, przy okazji, nie ranić siebie zbytnio nawzajem.
Tak, by te trudne chwile nie przesłaniały tych dobrych. Można na ten temat napisać tomy. Nie czuję się wystarczająco kompetentny 😊
Wróćmy więc do wsłuchiwania się wzajemnie w nasze sygnały.
Z doświadczenia wiem, że jeśli, od samego początku, staramy się być gotowi do słuchania komunikatów dziecka, szybko na nie reagujemy, dzieciak uczy się stopniować swoje komnikaty i żądania, ufając, dzięki doświadczeniu, że nie zostaną zignorowane, a my przynajmniej postaramy się problem rozwiązać, zgodnie z oczekiwaniami dziecka, a nie zgodnie z dobrem dziadków, nas samych, itp.
Ucząc sie tego nawzajem, będzie nam łatwiej przerwać zabawę, jakąkolwiek aktywność, kierując się subtelnymi sygnałami dziecka, a nie doprowadzając do eskalacji jego reakcji.

Specjaliści, do całej gamy sygnałów o „nie radzeniu“ sobie dziecka ze stresem, dyskomfortem, z zakresem i jakością bodźców, mogą jednym tchem dodać sygnały stanowiące prosty, jasny komunikat, jak: utrata koncentracji i zaciekawienia daną czynnością, powtarzające się, nielogiczne ruchy, podniesiony głos, zagłuszanie niepokoju, czy zagubienia przez ciągłe włączanie głośnych zabawek, natarczywe uderzanie w jakąś zabawkę, przedmiot. Poza tym: uciekanie, wpadanie na przeszkody, obijanie się o towarzyszące osoby.
Inne objawy, tym razem już dotyczące auto-regulacji układu nerwowego i całego organizmu malca: przyśpieszenie akcji serca, nieregularna mechanika oddychania, wstrzymanie, czy przyśpieszenie i spłycenie oddechów, zblednięcie powłok skóry, „wypieki“, unieruchomienie, albo zwiększona i nieco bardziej chaotyczna ruchliwość, wyraźny brak logiki w zachowaniu…
Dobrze, jeśli zareagujemy od razu. Jeśli nie, coraz trudniej będzie nam sytuację opanować.

Dziecko jest tak skomplikowaną materią, że często nie sposób znaleźć, jedynie słusznego rozwiązania, czy odpowiednio zareagować na każdą sytuację i sygnał.
Od dłuższego czasu, upowszechniamy takie podstawowe zasady w postępowaniu z niemowlętami i małymi dziećmi: higiena snu, zmysłów i emocji.
Włączając w to m.in., dbałość o jakosć i organizację zabaw, posiłków, rytmu dobowego, aktywności i odpoczynku, bodźców i doświadczeń jakie serwujemy dziecku.

To trudne, ale jeśli nauczymy się mierzyć możliwości dziecka jego miarą, a nie naszą – będzie nam łatwiej je zrozumieć.
Stąd już prosta droga do bardziej adekwatnych naszych reakcji.

 

W jakiej porze dnia najlepiej zaplanować zabawę z maluchem 🙂 ?
Paweł Zawitkowski: Tak naprawdę to zależy od wieku dziecka, od sytuacji, otoczenia, setek innych czynników. Najlepiej wybierać na zabawy takie pory, kiedy dziecko jest wypoczęte i kiedy ma na zabawę ochotę 😊
Jest jedna uniwersalna odpowiedź na to pytanie. Jedna, ale w kilku zdaniach 😊
Najlepiej, jeśli w swoim zachowaniu dostrajamy się do rytmu funkcjonowania dziecka. To ważne, szczególnie kiedy mówimy o niemowlętach. Tam, gdzie dopiero dojrzewają mechanizmy regulacyjne ich organizmów, gdzie tworzą sie modele reakcji na przeróżne bodźce, modele zachowania i pewien rytm zabawy, odpoczynku, snu i czuwania.
Nie ma co ukrywać, wiele zależy od nawyków i wzorców funkcjonowania otoczenia, czyli nas samych. Dziecko w naturalny sposób adaptuje się do naszych przyzwyczajeń, nawyków, preferencji i modeli postępowania. Dlatego warto, planując dzień, zwracać uwagę na to, jak i czym my sami zamierzamy go wypełnić…
A wracając do dziecka…
Począwszy od rana, w trakcie zabawy, kiedy mija pierwsza euforia, w odpowiednim momencie i na odpowiednio długo, organizujemy nieco mniej absorbujące sytuacje, otoczenie. Chodzi o obniżenie poziomu emocji. Proponujemy, by często przekierowywać zabawę na czynności ciekawe, ale dające szanse na mniejsze, emocjonalne zaangażowanie dziecka. Potem chwila odpoczynku i znów zabawa.
W każdym razie tych okresów wygasania emocji powinno być w ciągu dnia wiele.
Nie uda nam się to, jeśli jedynym sposobem będzie np. oglądanie telewizji.
Koncentrowanie się na takich zapychaczach czasu, albo silne zaangażowanie emocjonalne są dla dziecka dużo bardziej energochłonne, niż zabawa „fizyczna“.
Często dziwimy się, że dziecko jest zmęczone, a przecież trudno nam czasem znaleźć źródło tego zmęczenia. Wystarczy ostra wymiana zdań, tłum gości w domu, pośpiech, czy wizyta w centrum handlowym. Ta ostatnia, tak silnie angażuje emocje i zmysły dziecka, że nie ma co liczyć, by po powrocie do domu, było wypoczęte i gotowe do zabawy. Nawet, jeśli większość czasu w centrum tym przespało. Trudno taki sen nazwać efektywnym wypoczynkiem…
Jeśli dziecko nauczy się, że zazwyczaj staramy się spełniać jego pragnienia, odpowiadać na jego zainteresowania, łatwiej będzie nam wyregulować okresy zabaw i odpoczynku, tak by samemu móc jeszcze robić coś dla siebie.
A jeśli tego czasu będzie zbyt mało, trudno, może następnym razem 😊

 

Zabawek dla niemowląt i małych dzieci jest tyle, że nie sposób przejrzeć poznać je wszystkie. Na szczęście jest Mamissima 😊

Zabawki w rękach niemowląt pełnią zupełnie inną rolę, niż w rękach osób dorosłych. Rzadko kiedy, albo nigdy, dorosły nie pozna żadnej atrakcji, jaką sobie zafundował do cna 😊 Tak jak dzieciaki 😊

Niemowlęta muszą wszystko dokładnie zgnieść, polizać, pogryźć, powyrywać, wywrócić na drugą stronę, zastanowić się o co chodzi i czy te „oczka“ da się wydłubać. Pierwszy egzamin…, zaciekawienie. Drugi ? zaangażowanie, dłużej niż kilka sekund. Trzeci? Stopień skomplikowania, taki, który pozwala doskonalić i rozwijać umiejętności i zdolności dziecka. I ostatni egzamin – muszą być bezpieczne, kolorowe, ciekawe, ładne, miłe, i jeszcze jakieś tysiąc innych cech…
Każdy z tych warunków dobrej zabawki spełniają te opisane i pokazane poniżej 😊

 

Seria Zabawek MRB _ LULLALOVE 

Książeczka kontrastowa MRB

 Wykonana z najwyższej jakości materiałów. Kontrastowe połączenia czerni bieli i czerwieni stymulują zmysł wzroku dziecka, wpływając na rozwój mięśni gałki ocznej oraz koncentrację.

Wystające metki i uszka dla stymulacji dotyku i nauki manipulowania paluszkami oraz pierwszych, świadomych chwytów.

Element szeleszczący zaszyty we wnętrzu książeczki stymuluje słuch dziecka dodatkowo ucząc związków przyczynowo-skutkowych. Dziecko poznaje zasadę, że działanie przynosi określony rezultat, w tym przypadku szeleszczenie.

Cutie zabawka rozwojowa MRB

Zabawka zaprojektowana tak, aby wspierać rozwój małej motoryki dziecka, ćwiczyć koordynację ruchową nastolatka i odstresować dorosłych. Zabierz go ze sobą wszędzie i razem odkrywacie świat!

Ze względu na wagę, zalecany dzieciom powyżej 1 roku życia, które świadomie mogą już wykorzystać swoje dłonie i nadgarstki do zgniatania, podrzucania czy upuszczania zabawki. W późniejszym czasie MRB Cutie idealnie sprawdzi się jako kompan nauki chwytania i rzucania do celu. Tylko spróbuj podnieść go stopą do góry! Podczas zabawy i ćwiczeń, MRB Cutie pobudza receptory czuciowe, rozwija koordynację ruchową, poszerza perspektywę i wpływa na inteligencję przestrzenną.. Dla malutkich dzieci może służyć jako zabawka kontrastowa do pokazywania i nauki wodzenia wzorkiem za przedmiotem. Jest jednym z podstawowych przyrządów do integracji sensorycznej i nauki poprzez zabaw. Jest zabawką ogólnie rozwojową.

  LULLALOVE – piłka układanka MRB

Pierwsza pluszowa piłka, którą można składać i rozkładać! Zachęca do myślenia, szukania rozwiązania i uczy zasad przyczyny i skutku. Dla niemowlaka jest doskonałą zabawką do nauki chwytania, stymulacji wzroku, dotyku oraz ćwiczenia koordynacji ręka-oko. Łatwa do chwycenia, dodatkowo zaciekawi dziecko wystającymi metkami. Cichy element dzwoneczka delikatnie stymuluje jego zmysł słuchu, ciekawiąc dziecko i zachęcając do wykonywania ruchów zabawką. Dla starszego dziecka i rodzica stanowi prawdziwe puzzlowe wyzwanie! Jak złożyć półksiężyce w okrąg? Spróbuj!:)

Czy wiesz, że mózg niemowlęcia w ciągu minuty produkuje 200.000 neuronów? Wszystkie bodźce, które docierają do dziecka, są przez mózg przetwarzane i gromadzone w formie nowych synaps. Połączenia te stanowią podstawę rozwoju inteligencji człowieka. W pierwszym okresie życia najlepsze są zabawki o zdecydowanych barwach, różnorodnych materiałach i elementach zachęcających do chwytania. Właśnie taka jest linia zabawek MRB <3 Zatem czas na naukę poprzez zabawę!

Grzechotka LULLALOVE MRB

Praktyczna grzechotka w kontrastowych kolorach, polskiej marki Lullalove, stworzona z myślą o stymulacji zmysłu wzorku, dotyku i słuchu dziecka od pierwszych dni życia. Odpowiednio dobrany dźwięk, rozmiar oraz waga misia wspomagają prawidłową integrację sensoryczną oraz zapewniają dziecku dobrą zabawę. Dwa paski umożliwiają zawieszenie grzechotki w wózku, łóżeczku czy podczas podróży samochodem. BabyMRB to malutki przyjaciel wszelkich podróży!

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Cała seria MRB to strzał w „10“. Bez ściemy 😊 Trochę nudzą mnie już zabawki czerwono-biało-czarne. Tym bardziej, że nawet noworodek widzi świat we wszystkich kolorach (najlepiej tych podstawowych). Jeśli chodzi o kształtowanie zmysłu wzroku, wazniejsze są kontrasty i logiczne zależności kształtów i szczegółów.
Seria MRB broni się swoją jakością, jakimś instynktownym doborem form, miękkości, kształtów, zgrabnie dobranych szczegółów. Nie opisuje Wam swojego zachwytu. Napatrzyłem się na niemowlęta „przerabiające“ te zabawki na wszelkie możliwe sposoby. Można to opisać jednym słowem: fascynacja.
Miękkie, estetyczne, zadziwiająco uniwersalne i sprzyjające zabawie rzeczy. Lubię proste rzeczy, które w uniwersalny sposób pomagają dziecku rozwijać i doskonalić swoje umiejętności. Taka uniwersalna prostota jest na wagę złota 😊
Najlepsze jest to, że zabawki te, szczególnie piłka układanka cieszyły sie równym zainteresowaniem niemowląt i ich starszego, czasem o kilka lat rodzeństwa 😊 To najlepsza rekomendacja.
MRB pozwoliło mi po raz kolejny uwierzyć w czerwono-czarne 😊
 

Mata Edukacyjna WESOŁE PODWÓRKO 

Mata edukacyjna SKIP HOP Wesołe Podwórko 

Unikatowe, interaktywne, miękkie pałąki zapewniają fantastyczną zabawę poprzez dźwięk i wizualizację. Mata gra muzykę (3 różne piosenki) oraz wydaje zabawne dźwięki zawsze wtedy, kiedy dziecko pociągnie za jedną z czterech dwustronnych zawieszek. Ponadto na łukach znajdują się kolorowe światełka, które działają w dwóch trybach: pierwszy z nich pozwala dziecku podążać wzrokiem za światełkami, natomiast drugi to prawdziwy pokaz świetlny! Na pałąku znajdują się przyciski, które pozwalają regulować pracę maty: przycisk do uruchamiania maty, przycisk regulujący muzykę i przycisk do regulacji światła.

Mata rośnie razem z dzieckiem – może bawić się na niej leżąco, na siedząco, a kiedy podrośnie, korzystać z maty jak z miękkiego, edukacyjnego kocyka. Do maty dołączona jest poduszka Tummy Time w kształcie jamnika, która pomoże dziecku wygodnie ułożyć się na brzuszku.

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Mam pewne opory, kiedy widzę akcesoria „wiele w jednym“. Wolę ideę: „wiele w różnych“ 😊
Mata wesołe podwórko, jeśli tylko zachowamy umiar jest po prostu przebojem 😊 I rzeczywiście, jedna z niewielu mat dla niemowląt, które potrafią twórczo zainteresować dzieciaki w kilku różnych kategoriach wiekowych.
Nawet jeśli zdejmiemy pałąki, matę można wykorzystywać w każdych warunkach, od plaży, przez namiot, taras, czy pokój dziecka.
Niecodzienne wzornictwo i kolorystyka. W tej materii skip-hop powala swoich konkurentów na łopatki.
Obawy i sugestie: światła, proszę bardzo – to świetny pomysł, ale – gorąca prośba – dla niemowląt, które mogą się już przemieszczać i wykorzystywać tę matę w pozycji siedzącej, nawet stojącej. Nawet dzieciaki powyżej roku, taka pałąkowata zabawka będzie wciągająca, tym bardziej, że mamy jeszcze muzykę 😊
Dlatego prośba – nie nadużywajmy wszystkich możliwości tej maty na raz, a już na pewno wobec niemowląt, które z racji braku możliwości przemieszczania się, musiałyby taką totalną stymulację znosić. To w sumie jedyna obawa…
Niewątpliwą zaletą mat skip-Hopa (nie tylko tego modelu) są bardzo udane, ciekawe, różnorodne zabawki podwieszane na pałąkach. Zawieszki w „Wesołym podwórku“ są tak atrakcyjne, że ich żywot nie kończy sie razem z rezygnacją z samej maty. Naprawdę udany pomysł i nawet jeśli nie jestem miłośnikiem mat, a w szczególności przymiotnika „edukacyjne“, mata „Wesołe Podwórko“ dostaje od nas piątkę z plusem 😊


Mata GEO składana– SKIP HOP

Duża mata piankowa dla dzieci. Idealna do zabawy i zabezpieczająca przed skutkami upadku.Mata Play Spot jest przeznaczona dla dzieci od 10m+. Nie zawiera BPA, ftalatów oraz PVC.

Jest zrobiona z innowacyjnego tworzywa EVA całkowicie bezpiecznego dla dzieci. Mata nie ma nieprzyjemnego zapachu w poronaniu do większości mat dostępnych na rynku.
Istnieje możliwość rozłożenia całej maty o wymiarach 180 × 144 cm lub tylko jej połowy.
Niezastąpiony element w każdym pokoju dziecinnym.

Opinia Pawła Zawitkowskiego: W tajemnicy mogę Wam donieść, że matami Geo wyłożyliśmy wszystkie gabinety w naszej Poradni (www.calkiemfajniterapeuci.pl). A ręczę, że zanim to zrobiliśmy przejrzeliśmy wszystkie dostępne na rynku maty.
W takich przestrzeniach szczególnie zwracamy uwagę na bezpieczeństwo, odpowiednie cechy materiału, estetykę, łatwość w utrzymaniu czystości, wygodę i cechy korzystne z punktu widzenia terapeuty – odpowiednią sprężystość i „przyczepność“.
To cechy sprawiające, że niemowlętom łatwiej jest precyzyjnie doskonalić swoje umiejętności ruchowe. Nawet jeśli coś się nie uda, kontakt z podłożem będzie optymalnie komfortowy. W języku terapeutów to oznacza, że dziecko poczuje, że coś się nie udało, ale nie będzie to dla niego niemiłe i zamiast biadolić, zabierze się znowu do roboty 😊 Zdarzało się, że zjawiali się u nas rodzice zaniepokojeni, ze ich niemowlę jeszcze nie raczkuje i nie siada… Po pół godzinnej zabawie na tych matach nagle zaczynało 😊 Oczywiście chodzi o dzieciaki, których jedyną przeszkodą w inicjacji raczkowania i siadania było śliskie podłoże w ich własnym domu. Zdziwicie się, jak często to się zdarza… Zresztą spójrzcie u siebie w domu na podłogę… 😊
Kolejną zaletą tych mat jest możliwość układania ich w niezliczone wprost wzory.
Czasem dziwi mnie, jak rzadko doceniamy tego typu podłoże dla dzieciaków. Owszem cena. Ale, jeśli zdamy sobie sprawę z niewątpliwych i bezdyskusyjnych korzyści dla jakości rozwoju dziecka, jakie płyną z wykorzystania takich mat. A na dodatek z faktu, że po okresie, kiedy służą nam głównie jako podłoże, możemy z nich tworzyć przeróżne przestrzenne konstrukcje, labirynty, ścianki itp. – nikną argumenty dotyczące kwot.
To sprzęt na lata, bo i wytrzymałość tych mat również sprawdziliśmy, a w zasadzie sprawdziły ją dzieciaki 😊


SKIP HOP – piłeczki grzechotki

EXPLORE & MORE to kolekcja zabawek edukacyjnych zaprojektowanych z myślą o potrzebach najmłodszych. Kolorowe, kontrastowe, miękkie lub twarde, można je złapać, pociągnąć, obrócić i bezpiecznie podgryzać. EXPLORE & MORE intrygują i przyciągają uwagę maluszków, dostarczając im bogatych bodźców sensorycznych.

Muzyczne jajeczka fenomenalnie sprawdzą się jako instrument perkusyjny do wspólnego, rodzinnego muzykowania. Pięknie brzmią zarówno solo jak i w chórkach – niczym profesjonalne, akustyczne przeszkadzajki.

Komponowanie własnych melodii z Sówką, Jeżykiem i Liskiem, będzie dla maluszka niekończącą się przygodą i z pewnością zaszczepią w nim zamiłowanie do muzycznych eksperymentów.

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Świetna seria zaskakująco prostych i ciekawych zabawek dla niemowląt. Przebojem w tej grupie są na pewno jeż i pszczoła. Bardzo łątwe do uchwycenia, w zasadzie z kaxdej strony, niezależnie od tego, czy chwyt dziecka jest już wystarczająco dojrzały.
Dzieciaki je nie tylko oglądają, ale też badają w kazdy sobie właściwy sposób. Na szcęście zabawki te są nie tylko ciekawe i ładne, ale też wytrzymałe.
Kształty, faktury, urocze szczegóły (oczy, noski, itp.) sprawiają, że niemowlęta na długo koncentrują się na zabawie i badaniem możliwości tych zabawek. Doskonalą przy okazji swoje umiejętności manipulacyjne, nowe możliwości.
Cechą najl;epszych zabawek dla niemowlat jest ich prostota, estetyka i trafiona konstrukcja i estetyka, sprawiające, że dziecko koncentruje się na zabawie nią przez czas długi, a na dodatek z pożytkiem dla rozwoju swoich umiejętności.
I takie cechy spełniają te zabawki.

 

Książeczka edukacyjna Wesołe Podwórko SKIP HOP

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Dawno nie widziałem tak udanej, a jednocześnie tak prostej zabawki dla dzieci. To coś z półki kulktowej Sofie.
Prosty pomysł, świetna grafika, miły i ciekawy materiał, mnóstwo możliwości, aż dziwne, że to tylko kawałek materiału. Wiele możliwości układania, rozrywania, targania, i wszystkiego tego, co lubią tygrysy 😊
Jest tak prosta i urocza, i tak ciekawa, że na pewno, musiał to zaprojektować ktoś, kto na dzieciach „zjadł zęby“ 😊 A przy okazji świetnie się bawił…

SKIP HOP – zabawka do raczkowania ( pszczoła)

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Pszczoła skip-hop… No i klops… 😊 Szczerze? To przebój naszego gabinetu 2017r., co ma swoje dobre i złe strony… Zaraz wytłumaczę.
Ciekawy pomysł, świetne wykonanie, zaskakujące tryby pracy, tory ruchu, setki zalet.
Jeśli miałbym jednym, dwoma słowami opisać reakcji dzieci na tę zabawkę, byłyby to: zaskoczenie i fascynacja 😊
Dzieciaki tę pszczołę uwielbiają i ciągle dopominają się jej włączania. Gonią ją, zdejmują z podstawy, wkładają z powrotem, zmieniają tryby ruchu (dosyć łatwy i intuicyjny system zmiany) – wydaje się, że mogłyby to robić bez końca.
Spokojnie mógłbym napisać, że wśród zabawek mobilnych dostępnych w naszym gabinecie – to pierwsza nagroda dzieciaków za 2017r.
Jeden problem – jeśli chodzi od dzieci… Brak czasu na inne zabawki i rodziców. Drugi problem – jeśli chodzi o dorosłych, świetne zasilanie – mam wrażenie, że nie jesteśmy w stanie wyczerpać baterii 😊
A na poważnie… Pszczółka spełnia w 100% podstawowe swoje zadanie – zachęcenie niemowląt od przemieszczania się i manipulowania zabawką, badaniem różnych, zaskakujących trybów ruchu i „reakcji“. W wielu przypadkach, dawno nie widziałem takiego poziomu zainteresowania u dzieci, jak w przypadku zabawy właśnie tą pszczółką.
Sama zabawka czworakowania nie nauczy, ale żądzę przemieszczania się na pewno wywoła 😊

ZABAWKI LILLIPUTIENS 

KOLOROWE, z wieloma wystającymi elementami, dopracowane w każdym detalu!

   Poduszka wielofunkcyjna Lemur George

Miękka poducha, wykonana z materiałów o różnorodnych fakturach – przeznaczona do podpierania dziecka spędzającego czas w kojcu lub łóżeczku – jako pomoc w nauce siedzenia – doskonale sprawdzi się jako pierwsza zabawka – niemowlakowi pomoże w odkrywaniu nowych faktur, dźwięków i kolorów – duża, miękka głowa z dzwoneczkiem wewnątrz i naszytymi kolorowymi tasiemkami – na plecach kameleon z bezpiecznym lusterkiem i szeleszczącym papierem – na boku uroczy lew z 2 plastikowymi obręczami – w kieszonce, na gumce chowa się mały króliczek-grzechotka – ogon z szeleszczącym papierem wewnątrz – poducha jest na tyle duża, że dziecko bez problemu może na nim siedzieć – elementy stymulujące zmysły dziecka – przyciągające uwagę dziecka wzory i kolory. Wymiary poduszki: 95 × 34× 22 cm

Wielofunkcyjna przytulanka jednorożec 

Kolorowa przytulanka wykonana z materiałów o różnorodnej fakturze – w główce Louise grzechotka – grzywa z tasiemek – w kieszonce na brzuszku schowana mała sówka na elastycznej tasiemce – na prawej łapce dwie kolorowe, elastyczne obręcze, które mogą pełnić rolę gryzaków – w lewej łapce piszczek – na jednej z nóżek bezpieczne, nietłukące się lusterko; na drugiej motylek z szeleszczącym papierem wewnątrz – zabawka wykonana z miękkich, bezpiecznych materiałów – zwracające uwagę dziecka wzory i kolory

Wielofunkcyjna przytulanka Lemur George oraz Lisica Alice pacynka z dzwoneczkiem 

Wspaniała przytulanka z wieloma wielobarwnymi wystającymi elementami. Jak wszystkie z serii George przyciąga uwagę dużymi oczami LEMURA, długimi nogami z gryzakiem i obręczami

Lisica Alice – Wystarczy włożyć w nią rękę i z pewnością dostarczy dużo wesołej zabawy. Posiada miejsce na podpisanie właściciela pacynki-przytulanki.

Flaming Anais z trzema pisklakami

Dzielna mama Flaming z uroczymi trzema pisklakami

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Seria tych zabawek jest równie urocza i ciekawa, co zaskakująca.
Wystarczy wziąć do ręki Jednorożca Louise. Sam spędziłem wiele czasu próbując odgadnąć zamysł połączenia w jednej zabawce cech jednorożca, koziołka, sowy, torbacza, i jakby tego było mało ten motyl. Trwało by to dłużej, gdybym nie uznał, że dociekanie sensu poza tym, że zabawka ta ma rozbudzać ciekawość, nie ma sensu 😊
Podobne zaskoczenie i zaciekawienie obserwowałem w oczach niemowląt, a czasmai nawet tych nieco starszych dzieci. Dopiero u przedszkolaków odnalazłem, podobny do mojego, wyraz twarzy: zdziwiony i głodny wyjaśnienia tej zagadki 😊
Jednorożec, podobnie jak pozostałe propozycje LILIPUTIENS są po prostu wciągające. W tak miły i pozytywny sposób, że trudno odmówić dzieciakom takiej przygody.
Kolorystyka na piątkę z plusem. Bogactwo propozycji w jednym kawałku i to dla różnych kategorii wiekowych – podobnie. Jakość wykończenia? Nie ma się naprawdę do czego przyczepić, nie wspominając nic o zachwycie i uznaniu.
Umieszczenie żółtego kameleona, obok tygryska na grzebiecie lemura poduchy – strzał w dziesiątkę. A zapał dzieciaka zgłębiającego tajemnice ogromnych oczu lemura, czy wydobywającego króliczka z kieszonki na lewym biodrze tegoż lemura – niezapomniany 😊
W zasadzie każdy z elementów tej serii, mógłby znaleźć się w łapkach każdego dziecka na świecie. I na pewno skutecznie by je zajęło, przy okazji dostarczając niezapomnianej ferii doznań i zadziwień 😊
Wbrew pozorom, najbardziej ujęła nas pacynka lisica, a w zasadzie lisica + sowa. Niby najmniejsze to, ale tak słodkie, ze trudno się oprzeć. Ma jeszcze dodatkową zaletę. Nakłania rodzica, by dzielić się z niemowlęciem radością zabawy, bo jednocześnie może część tej zabawki trzymać dziecko, kiedy rodzic animuje ruchy drugiej.
Za sam pomysł, wykonanie i ciepło, które „bije z oczu“ tych zabawek – szacun.
Za zrozumienie potrzeb dzieci – drugi 😊

 

Książeczki Jellycat

Na zdjęciu książeczka MY Jungle Book  

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Uwielbiam proste pomysły. A tu pomysł i prosty i wystarczająco pokręcony 😊 Wyraźne kontury, świetna kolorystyka i grafika, superciekawe w dotyku.
Na dodatek pełno atrakcji, wystających troczków, uszu, tasiemek. Niby to niewielkie, ale przyciągnie uwagę i zajmie dzieciaka na długie minuty. Do tego podręczne wymiary. Idelane na wycieczki, spacery, do wózka i fotelika, na matę i do wspólnego zgłębiania tajemnic śwaita zwierząt… Udane to cudo 😊

Piłeczki  Jellycat

Opinia Pawła Zawitkowskiego: Piłek, piłeczek na każdej półce z zabawkami jest co niemiara. Ta wyróżnia się kilkoma cechami, ale przede wszystkim jest łątwa w chwytaniu, nawet dla niewprawnych maleńkich paluszków. Lekka, zaskakująca prostotą i ciekawą kreską grafiki, klorami. I na koniec niewątpliwie, jedna z ważniejszych cech… Można bez oporów próbować badać tak, jak to niemowlęta badać przywykły – i łapkami i ustami jednocześnie 😊

Więcej o możliwościach przyjaznych metod opieki, pielęgnacji, zabaw rozwojowych, warsztatach i szkoleniach w tym zakresie dowiecie się na:
www.youtube.com/mamotatocotynato; www.calkiemfajniterapeuci.pl; www.facebook.com/pawelzawitkowski; www.facebook.com/calkiemfajniterapeuci;

Zdjęcia: Ewa Przedpełska www.fafel.eu