Każdemu z nas zależny na prawidłowym rozwoju naszych dzieci. Co powiecie na to, żeby połączyć go z zabawą? Razem z Karoliną @our_little_adventures, mamą trójki wspaniałych dzieciaków, wybraliśmy prezenty na Dzień Dziecka, jednak tym razem tematem przewodnim było własnie wspieranie prawidłowego rozwoju maluchów.

Zapraszamy na ciekawą rozmowę o życiu, podróżach, jedzeniu lodów i jak powinie wyglądać, zdaniem Karoliny i Jej męża idealny Dzień Dziecka 🙂

 

Karolino, jesteś mamą trójki Maluchów… co według Ciebie najbardziej 
wspiera
rozwój dziecka?

Bycia mamą trójki maluchów uczę się codziennie. To nie tylko dużo miłości, przytulania, całusów, wspólnego czytania czy gotowania, ale też mnóstwo nauki podzielności uwagi, bycia tu i teraz i próby ogarnięcia zwykłej codzienności. Głęboko wierzę, że dzieci rozwijają się same, rolą rodzica jest zaś wyłącznie mądre wspieranie ich w tym procesie. Obserwacja, podsuwanie rozwijających wyobraźnię książek i zabawek, zabieranie w ciekawe miejsca i wspólne spędzanie czasu: na wycieczkach rowerowych, w lesie, do parku czy po górach, albo zwyczajnie siedząc na kanapie i grając w planszówki.

Jest takie fajne niemieckie powiedzenie: „Trwa nie będzie rosła szybciej, jeśli ją pociągniesz”. Niemożliwe jest więc przepchnięcie dziecka na kolejny etap rozwoju, dopóki ono samo nie jest na to gotowe. Rozwój po prostu następuje, nie da się go ani przyspieszyć, ani zatrzymać. Można jedynie dziecko w tym całym procesie wspierać. I ja to staram się robić.


Jak starsze dzieciaki przywitały na świecie Basię? Przygotowywaliście
ich na to w jakiś specjalny sposób?

Często się śmiejemy z mężem, że żadne z naszych dzieci nie dostało od pierwszych dni życia tyle miłości i czułości, co Basia. Nasze starszaki, Marianka i Jasiek, nie mogli się wprost doczekać, kiedy Basia wreszcie pojawi się w naszym domu. Codziennie przytulali się do mojego rosnącego brzuszka, rozmawiali z rozwijającą się w nim małą dziewczynką, opowiadali, co będą z nią robić. Czytaliśmy dużo książek o pojawieniu się rodzeństwa, przeglądaliśmy wspólnie obrazki w zainstalowanej w telefonie apce ciążowej. Byli razem z nami na kontrolnych badaniach USG, żeby na własne oczy zobaczyć, że w brzuchu naprawdę ktoś jest.

Dzięki tym wszystkim naszym zabiegom, Mania z Jasiem wiedzieli, że na początku Basia będzie głównie jadła , przytulała się i spała. Może też bardzo głośno płakać, a ja nie będę miała dla nich tyle czasu, co wcześniej. Nie buli więc zaskoczeni, jak właśnie tak się stało. Teraz to nasi najwierniejsi pomocnicy. Zwłaszcza 5-letnia Mania, która nie tylko uspokaja Basię, jak ta zaczyna płakać, ale też zmienia pieluszki, pomaga kąpać i przebierać siostrę. Do tej pory nie zaobserwowaliśmy u nich żadnych historii związanych z zazdrością, czy próbą zwrócenia na siebie uwagi.

Czy Wasze życie ostatnio się zmieniło, czy wręcz przeciwnie?

Jak na razie żadnego Armagedonu nie ma. Basia naturalnie dołączyła do naszej zgranej już wcześniej ekipy. Może to zasługa ciepłych promieni słońca za oknem, łagodnego porodu i w związku z tym mojej dobrej kondycji? A może po prostu naszego pozytywnego nastawienia do życia i otwartości na to, co przyniesie nowy dzień? Tego nie wiem.

Wiem jednak, że nasze życie jest takie, jakie sobie wymarzyliśmy. Nadal spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, chodzimy ze starszakami do kina, do muzeum, na długie spacery do parku czy wycieczki rowerowe. Z mężem niemal niezauważalnie wymieniamy się tzw. obowiązkami domowymi, każdy po prostu wie, co ma robić. Myślę, że dzięki temu wszyscy płynnie weszliśmy w nowy rytm.

Dużo podróżujecie, jakie wyzwania napotykacie podczas wypraw z Maluchami?

Podróże z dziećmi tak naprawdę niczym się nie różnią od zwykłego wyjścia do parku. Przed wyruszeniem na taką wyprawę trzeba sobie tylko zdać sprawę z jednej rzeczy: w podróż zabieramy ze sobą nasze dziecko. Nie wyidealizowaną wersję dziecka, które nie będzie płakało, nie miało swoich trudnych momentów i było wiecznie zadowolone. Podobnie z nami: w podróży nadal jesteśmy sobą. Z naszymi emocjami, zmartwieniami czy codziennymi problemami. Zmienia się otoczenie, my pozostajemy tacy sami. Jeśli sobie to uzmysłowimy, wszystko będzie znacznie prostsze.

Głównym wyzwaniem dla nas jest więc pamiętanie o tym wszystkim i zwyczajne „wrzucenie na luz”. Nasze podróże, nieważne, czy jedziemy gdzieś blisko, czy na drugi koniec świata, nie są zaplanowane od A do Z. Wiemy mniej więcej, co chcielibyśmy zobaczyć i w jakim czasie. Co więcej, nie przywiązujemy się do naszych planów. Po prostu zdajemy sobie sprawę, że szybko mogą ulec zmianie.

Poza tym rodzinne wyprawy są dla nas przyjemnością. Dlatego też jedną z najważniejszych dla nas rzeczy było znalezienie wspólnego rytmu podróżowania. Na początku popełnialiśmy wiele błędów: chcieliśmy za dużo i za szybko. W konsekwencji nikt z nas nie był tak naprawdę zadowolony. Dzieci marudziły, my się denerwowaliśmy, że nie zdążymy zrealizować naszego „idealnego” planu.

Potem doszliśmy do wniosku, że czasem „nicnierobienie” przez cały dzień na plaży czy powolne jedzenie lodów na plastikowych krzesełkach jest warte 100 razy więcej niż kolejne pozowane zdjęcie na tle „instagramowego” otoczenia, które zdobędzie dużo serduszek i lajków. Najważniejsze jest to, że jesteśmy razem.

Zdradzicie nam Wasze sposoby aby podróż z dzieckiem przebiegła dla Was i dla niego jak najbardziej komfortowo?

Przede wszystkim wszystkie wyjazdy planujemy z naszymi dziećmi. Otwieramy ich ulubione książki z mapami, pokazujemy im, gdzie chcemy jechać, co tam fajnego można zobaczyć, jak wyglądają ludzie, którzy mieszkają w danym kraju. Wyszukujemy filmy przyrodnicze i pokazujemy zwierzęta, krajobrazy, kulturę, w której będziemy przebywać. Pytamy dzieciaki, co same chciałyby zobaczyć, podsycamy ich – naturalną przecież – ciekawość świata.

Samą podróż planujemy tak, by była jak najbardziej komfortowa dla dzieci. Jeśli lot czy jazda samochodem jest długa, staramy się, by przebiegała w nocy, w czasie snu maluchów. W podróż zabieramy ulubione przytulanki, przekąski w lunchboxach i wodę w bidonach. Zawsze też bierzemy kredki, kartki i kolorowanki. Jesteśmy też otwarci na ich potrzeby. Wychodzimy z założenia, że to my, rodzice, bierzemy odpowiedzialność za to, by podróż przebiegła komfortowo zarówno dla naszych dzieci, jak i dla innych współpasażerów. Dlatego nie siedzimy z nosem w smarfonach, licząc na to, że jakoś to będzie. Wymyślamy zgadywanki, czytamy książki, czasem też puścimy ulubioną bajkę. Wszystko w granicach rozsądku.

Skąd czerpiecie inspirację do Waszych kolejnych podróży?

My chyba po prostu mamy wbudowany taki motorek, który nie pozwala nam dłużej usiedzieć w miejscu. Lubimy zmieniać otoczenie, poznawać ciekawe miejsca, uczyć się nowych rzeczy i siebie nawzajem. Czasem – jak to było w przypadku Islandii – o podróży w jakieś miejsce marzyliśmy od dziecka. Czasem uwielbiamy kuchnię danego kraju (Tajlandia) i chcemy spróbować, jak smakuje na miejscu. Jeszcze innym razem udaje nam się kupić bilety lotnicze w bardzo okazyjnej cenie (Chile, włoska Apulia, Maroko, Portugalia) i dopiero potem zastanawiamy się, co fajnego można robić na miejscu. Często jest też tak, że znajdujemy jakąś fantastyczną miejscówkę na Pintereście i po jakimś czasie udaje nam się tam dotrzeć. Inspiracje tak naprawdę są wszędzie.

Czy po pojawieniu się trzeciego dziecka zamierzacie troszkę zwolnić? A może już macie zaplanowane miejsca, które chcecie zobaczyć?

Zwolnić? Chyba nie znamy takiego słowa. Tak naprawdę wszystko będzie zależało od zdrowia naszych dzieci, możliwości urlopowych i zasobności naszego portfela. Na pewno w tym roku trochę więcej będziemy robić mikro-wypraw, choć o tych większych podróżach też nie zapominamy. W wakacje pojeździmy po Polsce: odwiedzimy m.in. Kurpie, Warmię, Mazury i Puszczę Białowieską. Na wrzesień zaplanowaliśmy wyprawę do Grecji.

Poza tym, od dawna marzyliśmy o rodzinnym rowerze cargo, żeby móc w naszym powiększonym składzie jeździć na wspólne wycieczki rowerowe. Niedawno nasze marzenie się spełniło – w naszym koszu przyczepionym do roweru – obok ławeczki dla starszaków – jest specjalne miejsce, do którego można przymocować fotelik samochodowy z Basią. Mario ze starszakami jeżdżą nim na co dzień do przedszkola i do pracy, a co jakiś czas pakujemy do niego dodatkowo koc, coś do jedzenia i picia, kilka rodzinnych gier i ruszamy na piknik. Taki czas lubimy najbardziej: aktywnie, rodzinnie i w towarzystwie kochanych przez nas osób. W tym roku zamierzamy przemierzyć naszym rowerem całą Warszawę, by pokazać, że nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata, by przeżyć z dzieciakami prawdziwą przygodę.

Jakie macie plany na Dzień Dziecka?

Na pewno spędzimy ten dzień wspólnie. Będziemy dla naszych dzieci na 100%: poświęcimy im nasz czas i całą naszą uwagę. Przygotowaliśmy dla nich kilka niespodzianek, ale też będziemy chcieli, by sami wybrali, co chcą robić – po prostu zapytamy ich, jak sobie wyobrażają ten dzień. No i postaramy się te marzenia spełnić.

Poza tym głęboko wierzę, że dzieciństwo to magiczny czas: to, wtedy kształtuje się nasza wrażliwość a to, co z niego zapamiętamy, zostaje na całe życie. Dlatego jeśli kupujemy naszym dzieciom zabawki, to staramy się robić to mądrze i rozważnie. Zazwyczaj wybieramy takie prezenty, którymi można bawić się wspólnie: gry planszowe, puzzle czy gadżety, które można zabrać w podróż. Robimy tez od czasu do czasu wyjątki – w końcu każde dziecko chciałoby dostać od czasu do czasu coś tylko dla siebie, czym nie będzie musiało się z nikim dzielić.

Jakie są Twoje wspomnienia z Dnia Dziecka? Czy był to wyjątkowy czas? Czy coś szczególnie zapadło Ci w pamięć?

Co ciekawe, nie pamiętam żadnej zabawki, którą dostałam od rodziców na Dzień Dziecka. Pamiętam za to czas, który mogłam z nimi spędzić tego dnia. Nie były to jakieś wyszukane atrakcje. Po prostu wspólne wyjście na lody czy wycieczka do Nałęczowa po jeszcze ciepły chleb pieczony od pokoleń w tym samym miejscu. W Dzień Dziecka mogłam też jeść tyle słodyczy, ile chciałam.

Co znalazło się na liście prezentów i dlaczego? (krótkie odpowiedzi)

Ukulele Confetti marki Janod. Jest to świetna zabawka dla dziecka. Daje możliwość uwrażliwienia i rozwoju słuchu muzycznego. Uczy różnicowania dźwięków, rytmów i melodii. Ukulele przeznaczone jest dla dzieci które lubią muzykę. Zabawka pobudza słuch muzyczny dziecka. Łączy wrażenia słuchowe z precyzyjnymi ruchami rączek.


Karolina: Odkąd w ubiegłym roku sama dostałam od męża na urodziny ukulele, Marianka też chciała mieć swoje. Teraz wspólnie uczymy się podstawowych chwytów do ulubionych piosenek. Kto wie, może wspólne muzykowanie będzie początkiem jakieś większej pasji?

Torebka Królik 
marki Meri MeriTorebka dla dzieci na najpotrzebniejsze skarby. Wykonana z najwyższej jakości materiałów, będzie idealna dla małej damy.

Karolina: Podczas naszych ostatnich podróży do Jordanii i Maroka zachwycałyśmy się z Marianką plecionymi kolorowymi torbami i torebkami wykonanymi ze słomy i rattanu. Dlatego też kiedy zobaczyłam tę uroczą torebkę z króliczymi uszami, wiedziałam, że moja córeczka będzie zachwycona. Nie pomyliłam się – Marianka nie rozstaje z nią na krok.

Krykiet Zwierzęta marki Buiten Speel. Wspaniała gra na długie popołudnia w parku. Rozstaw pieski, następnie spróbuj trafić kulką w bramkę. Wygrywa ten, kto przeprowadzi kulkę przez wszystkie bramki w najmniejszej liczbie uderzeń. Zestaw zawiera 6 piesków z metalowymi zakończeniami do umocowania w trawie, 2 piłeczki oraz dwa kijki.

Karolina: Uwielbiamy wspólnie spędzać czas. A nie ma nic przyjemniejszego niż wspólne granie w jakąś fajną grę, którą można rozstawić na dworze. Wystarczy odrobina miękkiego podłoża, trochę wyobraźni i pomysł na fantastyczne rodzinne popołudnie gotowy.

Grzechotka Gryzak Klonowy marki Tiamo.  Mięciutka i miła w dotyku, posiada stymulujące metki oraz wydaje dźwięk przy potrząsaniu. Jest lekka, i wygodna w chwytaniu przez najmniejsze raczki.


Karolina: Leśne stwory zagościły też u Basi, która dołączyła do naszego składu kilka tygodni temu. Mamy nadzieję, że tak jak nasze starszaki, Mania i Jasio, będzie lubiła spędzać czas tam, gdzie jest zielono. A taki uroczy gryzak lisek na pewno jej w tym pomoże.

Pościel z wypełnieniem Pure Double Gauze marki Maki Mon Ami. Pościel, wykonana z najwyższej jakości bawełny. Nie wymagaj dodatkowych powłoczek, co zwiększa komfort dziecka i ułatwia higienę. Certyfikowane wypełnienie antyalergiczne szybko wysycha po każdym praniu.

Karolina: Lubię rzeczy ładne, ale tylko pod warunkiem, że są praktyczne. Musztardowa pościel świetnie sprawdza się zarówno w koszu Mojżesza Basi, w wózku, jak i na pikniku na trawie. Łatwo się pierze, jeszcze szybciej schnie. Zabieramy ją w zasadzie wszędzie. Może służyć jako kołderka, kiedy jest chłodniej, jako mięciutka mata na dworze czy dodatkowa warstwa izolacyjna. No i ten kolor! Musztardowy to zdecydowanie nasz kolor numer 1.

Termos na napoje z kubeczkiem marki Rex. Wnętrze termosu jest wykonane w 100% ze stali nierdzewnej dzięki czemu nie przejmuje zapachów. Zakrętka posiada zatrzask, zapobiegający wyciekaniu płynów.

Karolina: W podróżach z dziećmi dobry termos to podstawa. Kiedy jest chłodno, wystarczy wlać ciepłą herbatę z miodem i można ruszać nawet na najdłuższe wyprawy. Kiedy za oknem robi się gorąco, ciepłą herbatę zamieniamy na chłodną lemoniadę. Dzięki praktycznemu kubeczkowi-zakrętce nie ma również problemu z rozlewaniem napoju czy dzieleniem go pomiędzy dzieci.

Zestaw figurek marki Melissa&Doug. Wykonane z wysokiej jakości materiałów. Figurki mogą służyć do zabawy i dekoracji, może stać się talizmanem lub inspiracją do tworzenia niepowtarzalnych zdjęć i kolekcji.

Karolina: Jasio uwielbia zwierzęta. To największy fan „Naszej Planety” – fascynującego serialu o zmianach klimatycznych na Ziemi, który można obejrzeć w jednej z internetowych wypożyczalni. Dlatego też na naszej liście nie mogło zabraknąć figurek zwierząt, które można spotkać na afrykańskiej sawannie. Zwierzaki towarzyszą mu na spacerach, podczas podróży autem. Najchętniej by z nimi również spał.

Ilustrowany Inwentarz Drzew wydawnictwa Zakamarki, zawiera opisy i wizerunki 95 zwierząt z różnych stron świata. Emmanuelle Tchoukriel, ilustratorka specjalizująca się w sporządzaniu rycin naukowych, sportretowała zwierzęta z precyzją i artyzmem godnymi przyrodników z minionych stuleci. Zanim około 1830 roku wynaleziono fotografię, przyrodnicy rysowali martwe lub wypchane zwierzęta, a ich talent sprawiał, że „ożywały” na papierze. Emmanuelle Tchoukriel tworzyła ryciny do tej książki, obserwując żywe zwierzęta i studiując liczne fotografie. Czarne kontury rysunków wykonała rapidografem i tuszem chińskim. Do kolorowania użyła akwareli, które nakładane z różną intensywnością, świetnie oddają bogactwo odcieni i faktur spotykanych w przyrodzie. Każda rycina opatrzona jest polską i łacińską nazwą oraz kilkoma ciekawostkami na temat zwierzęcia.

Karolina: Wiecie, że współczesne dzieciaki potrafią rozpoznać więcej logotypów marek popularnych produktów niż rodzajów drzew, które codziennie mijamy w pobliskim parku? Na szczęście z pomocą przychodzą nam pięknie wydane i mądre książki dla dzieci, które pomagają nadrobić zaległości w leśnej edukacji. Teraz, kiedy nasze dzieci zadają nam magiczne pytanie: Co to za drzewo?, my nie mamy już problemów z odpowiedzią J.

Plecaczek Toucans marki Petit Monkey. Wykonany z wysokiej jakości, nieprzemakalnego materiału, bardzo dobrze sprawdzi się na wycieczkach, spacerach i w przedszkolu.

Karolina: Plecak to podstawowe wyposażenie każdego małego i dużego podróżnika. Nasze maluchy na każdą wyprawę zabierają swój podstawowy ekwipunek: bidon, lunchbox i obowiązkową przytulankę. Poza tym, zawsze przyda się miejsce na znalezione podczas wyprawy skarby: kamienie, patyki, szyszki a nawet kawałki mchu i piórka ptaków. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że wyobraźnia naszych dzieci nie ma granic.

Bon prezentowy do sklepu Mamissima – Idealna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają pomysłu, co kupić zaprzyjaźnionemu maluchowi, który zazwyczaj ma już „wszystko”. Super sprawdza się także w przypadku starszych dzieci, które mają już bardziej sprecyzowane zainteresowania. Kupon jest też świetnym prezentem dla przyszłych rodziców przy kompletowaniu wymarzonej wyprawki dla dziecka.

 

Dziękujemy za przemiłą rozmowę i życzymy Wam jeszcze więcej fascynujących podróży, a tegoroczny Dzień Dziecka niech będzie niezapomniany 🙂

 

Zdjęcia: @our_little_adventures