Julka prowadzi bloga SzafaTosi. To wyjątkowe miejsce, gdzie piękne zdjęcia spotykają się z bardzo ciekawymi i życiowymi tekstami. Jedno i drugie nie tylko potrafi wycisnąć z nas łzy, ale również wciągnąć w fajną dyskusję, zdystansować do wielu rzeczy i zachęcić do wymieniania się doświadczeniem. Julka mieszka na wsi i to jest jej wybór. Blisko natury i blisko rodziny, ale też blisko siebie i swoich potrzeb. Czerpiemy od niej dystans, pogodę ducha i fantastyczne zorganizowanie. Lubimy podglądać, jak wyglądają rodzinne spotkania i zabawy Tosi.

Julka rozpoczyna nasz cykl poświęcony blogerom. Na łamach LoveMamissima będziemy prezentować ich sylwetki oraz ich wybory z naszego sklepu.

szafa-tosi-3 szafa-tosi-13 szafa-tosi-23 szafa-tosi-25

Na imię mam: Julia

Mam dzieci: Antonina Adela i Beniamin Guido

Założyłam bloga ponieważ: jak wariatka chciałam pisać o ciuchach, a okazało się, że odnalazłam się i pokochałam zupełnie inną tematykę. Pokochałam pisanie o życiu.

Kiedy byłam mała chciałam zostać: pasterzem owiec w Bieszczadach.

Nie zdziwię się, jeśli moje dziecko zostanie: przywódcą. Rządzi całą rodziną. Jak chce.

Moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa: o rety! Jest ich mnóstwo.. Nie mam pojęcia, które jest pierwsze… Może to, gdy robię bazy pod schodami i ciasta z piasku. Byłam szczęściarą, bo moja Mama miała sklep i przeterminowane kiśle mi dawała do zabawy. Co to był za luksus! Posypać piaskowe ciasto różową posypką. Wszystkie koleżanki ze wsi chciały do mnie przychodzić, by spełniać się kulinarnie.

Ulubione marki dziecięce: jest ich wiele. Maileg, quax, djeco… Można wymieniać bez końca.

Ulubiona zabawka moich dzieci: Antosia lubi zabawki, którymi bawi się z Mamą. Jak Mama siada z nią na podłodze, to już obojętne czym się bawimy.

Moja ulubiona zabawka: zdecydowanie wyklejanki Djeco, przybijanki Haba i Lego.

Mój dom nie obejdzie się bez: nas. Najlepiej, gdy wszyscy jesteśmy w komplecie. No chyba jeszcze, że dzieci nam dziadkowie zabierają, a my sami wypoczywamy. To też luksus.

Najlepszy rodzinny czas to: czas, gdy Tata nie jest zabiegany. Gdy z nami „jest”. Myślami i ciałem.

W byciu mamą lubię: kiedy potrafię być cierpliwa, kiedy mam czas, kiedy potrafię coś odpuścić. Wtedy wszystko w byciu Mamą jest cudowne.

Ostatnio przeczytaliśmy: mamy fazę na „Misia Marysia”

W mamissimie wybrałam: naklejki Wallcandy Arts. Zawsze chodziłam obok tych żarówek z wielką ciekawością. Tosi pokoik jest już tak zagracony, że nie miałam pojęcia, gdzie je wcisnąć. Przy dzieciach nie da się posiadać pustych przestrzeni, tak więc mocno wyszliśmy z pokoików dziecięcych na hol. Jest już miarka wzrostu, plakaty, skrzynki.. Żarówki są idealnym tego dopełnieniem.

Przy naklejaniu zabawy Tosiulka miała co niemiara. Muszę zaznaczyć, że nakleiła wszystko sama, mówiłam tylko przy kablach „wyżej, niżej, w prawo…” Obawiałam sięnaklejania na drewno, ale zdało egzamin idealnie. Tosia sto razy dziennie je przekleja, a klej trzyma wciąż bez zmian. Żarówki mają strukturę delikatnego światła, a w święta nigdy za wiele sznurów z lampionami.

szafa-tosi-DSC0293 szafa-tosi-DSC0355 szafa-tosi-DSC0335 szafa-tosi-DSC0343

Zdjęcia rodziny Julki wykonała Maja / Mimi Photography